Kuna w domu

Czyli jak się pozbyć uciążliwego sąsiada?

Nagły i długotrwały huk na poddaszu w środku nocy? Oczywiście możliwe, że to duchy. Ale najpewniej to jednak znak, że zagnieździła się tam kuna. Kolejne złe wiadomości są takie: bardzo ciężko będzie się jej pozbyć, a większość środków, które miałyby nam w tym pomóc, jest nieskuteczna. Jak więc sobie radzić z takim niechcianym sąsiedztwem?

Kuna domowa, czyli inaczej kamionka, osiąga do 50 cm długości, nie licząc ogona (25 – 35 cm). Sierść brązowa, jej cechą charakterystyczną jest rozwidlona biała plama na szyi sięgająca aż do przednich łap. Do tego ostre zęby i silne odnóża. Potrafi się świetnie wspinać i skakać, nawet na wysokość kilku metrów. Żywi się gryzoniami, ptakami i ich jajami, żabami, owadami i owocami. Tępi szczury i myszy. Kamionka jest gatunkiem dzikiego zwierzęcia, które zalicza się do ssaków miejskich. Kuny, które żyją wśród nas i urodziły się w mieście jako naturalnym środowisku, żyją głównie na poddaszach domów. Nie znają innych siedlisk jak ich dzicy bracia. Kuna większość dnia przesypia.

Poluje po godzinie 21 i w zasadzie około 2-3 nad ranem wraca do swego legowiska, gdzie załatwia czynności fizjologiczne, a następnie zapada w głęboki sen. Śpi tak twardo, że nie opuszcza poddasza i można walić, stukać, pukać. Bez skutku. One na to nie reagują. Kuna jest aktywna od dwóch do pięciu godzin po zapadnięciu zmroku i przez cały rok. Mrozy nawet wzmagają ich aktywność żerową. Miejskie schronienia na poddaszach zapewniają im bezpieczeństwo i ciepło – tłumaczy Ryszard Czeraszkiewicz ze Szczecińskiego Klubu Przyrodników i Łowczy Miejski.

Jak skutecznie walczyć z kunami? Profesjonalne firmy działające na rynku oferują kilka sposobów. Jednym z najczęściej stosowanych jest odłowienie kuny do klatki żywołownej. Warto jednak przypomnieć, że zwierzę to jest pod ochroną. Po odłowieniu należy kunę wywieźć z dala od miejsc bytowania ludzi. Kolejną metodą jest odstraszanie chemiczno-zapachowe. Ale jest ona skuteczna tylko w przypadku nowych domów, gdy jest mało otworów i dziur dzięki którym kuna może dostać się pod dach. Poza tym zapach zastosowanego środka może być uciążliwy dla mieszkańców. Na rynku znajdują się także pastuchy elektryczne montowane wokół dachu oraz urządzenia emitujące ultradźwięki. Legendy miejskie natomiast głoszą, że aby pozbyć się kuny należy zastosować sierść np. niedźwiedzią, którą układa się na trasie kuny wiodącej na poddasze.

Ale szczeciński Łowczy Miejski jest sceptycznie nastawiony do proponowanych metod pozbycia się kun. W zasadzie one nie boją się żadnych dziwnych zapachów czy też dźwięków np. ultradźwięków płynących z głośników ustawianych przez ludzi. To wszystko w gruncie rzeczy zawodzi. Nie ma takiego jednego urządzenia, jednego środka, który by mógł pomóc w wypędzeniu kuny z naszego poddasza. Nie znam takiego, który byłby najlepszy. Producenci wystawiają do sprzedaży różnego rodzaju środki. Można próbować. Tylko, że jest jedno „ale”. Ten środek musi działać blisko zwierzęcia lub miejsca, w którym ono przebywa, jego ukrycia, gdzie śpi. Ultradźwięki nie przenikają np. wełny, muru, ocieplenia, podbitki, folii, tkaniny izolacyjnej. Musiałyby być zastosowane w otoczeniu 2-3 metrów od kuny. Jeżeli ona jest ukryta gdzieś na poddaszu daleko od tego aparatu, to nie będą na nią działały – uważa Ryszard Czeraszkiewicz.

Dodaje, że pewne szanse dają preparaty zapachowe, wyselekcjonowane areozole, lub płyny. Ale nie zawsze są w pełni skuteczne ani dostępne na rynku. Skuteczne może być chemiczne odstraszanie w miejscu, w którym kuna wchodzi na nasz dach, lub poddasze.

Wtedy można w tym miejscu taki preparat zastosować. Ale zazwyczaj kuna ma kilka wejść albo w ogóle nie wiemy, którędy ona wchodzi. Dlatego rozpylanie jakiegoś areozolu może nam zaszkodzić, a niekoniecznie zwierzęciu. Jakiś środek zapachowy może pomóc tylko w wyjątkowych sytuacjach. Wszystkie inne „legendarne” środki np. włosy lwa lub tygrysa przywiezione z ZOO, czy też odchody wilka lub niedźwiedzia, mogą u zoologów wywołać tylko śmiech. Bo nawet w ZOO kuny biegają i się nie przejmują obecnością lwów. Podobnie jest z pękami np. włosów ludzkich umieszczanych na poddaszu. Kuny w ogóle na to nie reagują. To nie pomaga. Pozostaje tylko i wyłącznie dokładna inwentaryzacja dachu – znalezienie miejsc, którymi kuny wchodzą i ich zabezpieczenie. Definitywne rozwiązanie – ściągamy z dachu dachówki, zakładamy siatkę metalową, bo są już takie siatki, na nią nabijamy łaty i na to dopiero kładziemy dachówkę. Robimy to raz a dobrze. Kuny zostawiają swój zapach, który jest aktywny przez sześć lat. I każda inna kuna będzie wchodzić, aby sprawdzić co w takim obiekcie się dzieje. Kuny mają zawsze od 2 do 4, nawet 6 miejsc odpoczynku, które zmieniają. Ma to też związek z obfitością pokarmu w danym rejonie oraz pozbywaniem się pasożytów z gniazda. Jeżeli jakieś miejsce jest zapasożycone, to je porzuca. Chodzi o pchły, kleszcze. Kiedy one wyginą np. wymarzną lub wyginą z braku żywiciela, to wtedy kuna wraca w to miejsce. Są uparte i przywiązane do terytorium. Potrafią być w jednym miejscu przez wiele miesięcy. Kiedy sądzimy, że już się jej pozbyliśmy, to ona wraca – przestrzega Łowczy Miejski.

Jego zdaniem w walce z kuną na poddaszu pomaga blachodachówka, która jest szczelna.

Przez taką konstrukcję kuny nie wejdą. Natomiast luźne dachówki mogą podważyć. Wszystkie szczeliny na dachu lub podbitce trzeba uszczelniać. W trudno dostępnych szczelinach stosować sprawdzone odstraszające zapachy. Można materiał (szmatki, gałgany) nasączyć preparatem chemicznym, jakimś odstraszaczem na zwierzęta i wciskać w szczeliny. Odstraszaczy dźwiękowych i ultradźwiękowych nie można w pełni polecać, bo one są zawodne i raczej nie skutkują. Nie ma takiego jednego skutecznego zapachu odstraszającego kuny. Mówi się, że dość skuteczne są zapachy cytrynowe połączone z nutą amoniaku. Można ich szukać w firmach specjalizujących się w zwalczaniu zwierząt drapieżnych oraz w tzw. sieciówkach, które czasem mogą mieć coś skutecznego i praktycznego. Na opakowaniach środków na ssaki drapieżne widnieją wizerunki kuny. Czasem, chociaż z małym powodzeniem kuny łapią się w tzw. żywołapki – gotowe druciane pułapki. Dobrze jest poczytać lub zobaczyć praktyczne filmiki o tym jak się instaluje taką pułapkę, żeby nie popełnić błędu. Ale przy naszej posesji kunę odłowimy tylko w wyjątkowych przypadkach. Ponieważ ona nie żeruje w pobliżu swojej kryjówki. Taki ma zwyczaj, że ofiary szuka w oddaleniu od własnego gniazda – stwierdził Ryszard Czeraszkiewicz

 

Prestiż  
Listopad 2023